Moja rodzina nie zostawiła mi krzesła na kolacji powitalnej u mojego brata. Tata uniósł kieliszek i powiedział: „Niektórzy ludzie rodzą się, by dowodzić”. Nigdy na mnie nie spojrzał. Dla nich byłam córką, która rzuciła akademię wojskową i zniknęła. Więc milczałam. Aż do następnego ranka, kiedy sierżant sztabowy zobaczył mnie na bazie szkoleniowej mojego brata, zasalutował i wypowiedział jedno słowo, od którego jego karabin uderzył o ziemię: „Generale”.

Chcieli presji. Paniki w rodzinie. Pomyłek sentymentalnych.

„Wprowadź ich” – powiedziałem.

Kiedy drzwi się otworzyły, mój ojciec, Victor Ellison, wszedł pierwszy. Moja matka, Ruth, szła za nim, blada i przestraszona.

Pierwszą rzeczą, jaką tata zobaczył, była świecąca jednostka terenowa między mną a Noahem.

Drugim był pułkownik Sloane, stojący obok mnie.

Trzeci sprawił, że jego twarz zbladła.

Price ponownie mi zasalutował.

Tata patrzył na ten salut, jakby miał go upokorzyć.

„Co się dzieje?” zapytał.

Sloane powiedział: „Jesteście cywilami w bezpiecznym pomieszczeniu. Postępujcie zgodnie z instrukcjami albo wyjdźcie”.

Tata na mnie spojrzał.

„Co zrobiłeś?”

I tak to się stało.

Nie szok.

Potwierdzenie.

Podano mu historię, w której to ja byłem problemem, i była ona zbyt wygodna, żeby mógł się oprzeć.

„Zawsze wierzyłeś w najgorszą wersję mnie” – powiedziałem.

Zanim zdążył odpowiedzieć, drzwi bezpiecznego pokoju się otworzyły.

Wszedł mężczyzna w ciemnym garniturze.

Srebrne włosy. Idealny uśmiech. Spokojny autorytet.

Zastępca dyrektora Adrian Calder.

Ścisnęło mnie w żołądku.

Spojrzał na mnie ciepło.

Za ciepło.

„Mara Huxley” – powiedział. „Po tym wszystkim”.

Następnie poprawił mankiet.

Nie było pierścionka.

Ale dostrzegłem bladą linię na jego kciuku, w miejscu, gdzie niedawno była inna.

I zrozumiałem.

Obsidian nie zinfiltrował dowództwa.

Obsidian przejął dowództwo.

Część 6: Archiwum

Calder twierdził, że urządzenie jest własnością federalną i że moje dane zostały naruszone.

Mój ojciec rozluźnił się, gdy usłyszał głos autorytetu.

W końcu przybył ktoś oficjalny, kto potwierdził to, w co od początku chciał wierzyć.

Calder zwrócił się do Noaha.

„Połóż rękę na skanerze.”

„Nie” – powiedziałem.

„To nie jest prośba.”

Tata zrobił krok naprzód. „Noah, zrób, co każe”.

Odwróciłam się do niego. „Nie rób tego”.

„Nie masz prawa mu rozkazywać” – warknął tata.

Cisza, która nastąpiła, była brutalna.

Bo w tym pokoju tak było.

Noah spojrzał między nami. Po raz pierwszy dokonał wyboru sam.

„Nie” – powiedział. „Mam już dość słuchania ludzi tylko dlatego, że brzmią pewnie”.

Calder westchnął.

Obaj jego oficerowie ruszyli.

Cena zmieniała się szybciej.

Zapanował chaos. Sloane dobyła broni. Powaliłem jednego mężczyznę krzesłem. Ale w zamieszaniu mój ojciec chwycił za jednostkę terenową.

Urządzenie zeskanowało jego kciuk.