Ruszyłem ostro w stronę drogi serwisowej. SUV jechał za mną. „Co się dzieje?” krzyknął Noah. „Głowa do góry”.
Wyciągnąłem spod siedzenia kompaktowe czarne etui. W środku znajdowało się małe, matowoszare urządzenie z pękniętym rogiem i martwym ekranem. Twarz Noaha się zmieniła. Rozpoznanie.
„Widziałeś to” – powiedziałem. Przełknął ślinę. Zanim zdążył skłamać, urządzenie samo się obudziło. Pojawiły się cztery czerwone słowa: Protokół Cienia jest aktywny.

Część 4: Pułapka w mundurze
Dotarliśmy do starego placu technicznego za magazynami. Przebiłem się przez bramę z częściowo zabezpieczonym łańcuchem, zahamowałem za stacją paliw, zgasiłem silnik i wyciągnąłem Noaha ze sobą.
Schowaliśmy się za betonowymi barierami.
SUV powoli przejechał obok.
Wyszło dwóch mężczyzn. Jeden miał ogoloną głowę. Drugi nosił tani garnitur i srebrny pierścień na kciuku.
Wtedy za nami pojawił się trzeci mężczyzna i przystawił Noemu pistolet do głowy.
Wszystko we mnie ucichło.
„Wyjdź” – powiedział.
Wszedłem w pole widzenia z otwartymi dłońmi.
Zaobrączkowany mężczyzna uśmiechnął się. „Huxley. Nadal zbierasz bezdomne zwierzęta?”
„Puść go.”
„Dajcie mi jednostkę terenową.”
„Nie mam tego.”
Stuknął palcem w telefon.
Urządzenie w kieszeni mojej kurtki zaczęło wydawać dźwięki.
Noe zamknął oczy.
Wina.
Teraz już wiedział wystarczająco dużo.
Tracker, który rok temu schowałem w jego torbie, ukryty pod maską nieszkodliwej opaski fitness, był czymś więcej niż tylko ochroną. Był kluczem.
Wtedy przez podwórze rozległ się grzmiący głos.
„Rzućcie broń!”
Sierżant Price stał dwadzieścia jardów dalej z uzbrojoną żandarmerią wojskową.
Na sekundę w twarzy Noaha zabłysła nadzieja.
Jednak mężczyzna z obrączką wyglądał na ulżonego.
Wtedy zrozumiałem.
Pułapka nie miała mnie zmusić do ucieczki.
Miało to na celu wzbudzenie we mnie zaufania do munduru, który przyjdzie nam uratować.
Jeden z parlamentarzystów nagle skierował karabin w stronę Price'a.
Ruszyłem, zanim zdrada dobiegła końca.
Kurz. Strzelanina. Krzyki. Latające kawałki betonu.
Zaciągnąłem Noaha za osłonę i pobiegłem do samochodu. Zaobrączkowany mężczyzna sięgał po jednostkę terenową.
Mocno się biliśmy.
Walczył dobrze. Zbyt dobrze.
Jednostka wpadła w poślizg na żwirze.
Na ekranie pojawił się błysk:
Okienko transferowe: 00:54.
Noe wyszedł z ukrycia.
„Noe, nie!”
Wybiegł na otwartą przestrzeń i złapał ją.
Strzelec podniósł broń.
Price strzelił pierwszy.
Noah zamachnął się urządzeniem w twarz mężczyzny z obrączką. Mężczyzna upadł na jedno kolano, oszołomiony. Żołnierze wkroczyli do akcji. Zdemaskowany żołnierz został skuty kajdankami.
Następnie jednostka terenowa stała się biała.
Z głośnika dobiegł spokojny kobiecy głos.
„Autoryzacja przyjęta. Witam, generale Huxley.”
Wszyscy się na mnie gapili.
Następnie urządzenie dodało:
„Archiwum Deadman przygotowuje się do wydania”.
Krew mi zmroziła krew w żyłach.
Ponieważ archiwum otwierało się tylko wtedy, gdy ktoś z mojego oddziału uznał mnie za zmarłego.
Część 5: Rodzina wprowadzona do pokoju
Umieścili nas w bezpiecznym pokoju bez okien, z kiepską kawą i kamerą w kącie.
Noah siedział naprzeciwko mnie z zaschniętą krwią na rękawie. Price stał przy drzwiach jak pies stróżujący z rangą. Pułkownik Iris Sloane z Joint Security przybyła wkrótce potem, bystra i cierpliwa, tak jak cierpliwi są niebezpieczni ludzie.
Jednostka terenowa siedziała w czarnej gablocie dowodowej między nami.
Noe wpatrywał się w to.
„Chcę, żebyś mi to wyjaśnił.”
„Nie” – powiedziałem. „Chcesz, żebym to zrobił”.
„O mało co mnie nie postrzelili, bo miałem pozwolenie.”
„O mało co cię nie postrzelono, bo wbiegłeś na otwarty teren”.
„Znowu próbowałeś uratować wszystkich sam.”
To wylądowało za blisko.
Jednostka terenowa zaświeciła.
Wymagany klucz ręczny. Właściciel klucza: N. Ellison.
Noe przestał oddychać.
„To znaczy” – powiedziałem powoli – „że ktoś znalazł część mojego starego pliku, w której wymieniłem twoje nazwisko”.
Lata wcześniej, w tajnym systemie, wybrałem Noaha na moją cywilną kotwicę. Nie mamę. Nie tatę. Noaha. Jedyną osobę w rodzinie, której wciąż ufałem, że nie będzie świętować mojego zniknięcia.
Zanim zdążyłem cokolwiek wyjaśnić, zadzwonił telefon Sloane.
Posłuchała, a potem spojrzała na mnie.
„Twoi rodzice są przy głównej bramie. Ktoś im powiedział, że Noah brał udział w wyłamaniu zabezpieczeń i że podszywasz się pod funkcjonariusza”.
Obsidian nie chciał tylko archiwum.