Drugie uderzenie było tak mocne, że obrączka rozcięła mi policzek od środka. Trzecie nastąpiło, zanim poczułem krew.
Wszystko przez to, że kupiłem niewłaściwą kawę.
Mój mąż, Ethan Caldwell , stał nade mną w naszej lśniącej, idealnej kuchni niczym z magazynu, jakby właśnie coś wygrał. Jego matka, Diane Caldwell , wylegiwała się przy marmurowej wyspie kuchennej w jedwabnym szlafroku, mieszając herbatę, której sama sobie nie zaparzyła.
„Spójrz na nią” – mruknęła Diane. „Wciąż się gapi, jakby nie rozumiała, gdzie jej miejsce”.
Ethan złapał mnie za brodę, zmuszając mnie do uniesienia twarzy. „Kiedy do ciebie mówię, odpowiadasz.”
Spojrzałam mu w oczy.
Spokój.