Mój mąż…

CZĘŚĆ 2

O szóstej rano następnego dnia już gotowałem.

Dom wypełnił się zapachem pieczonej kaczki, masła czosnkowego, świeżego chleba, jabłek z cynamonem i doskonałej kawy – jego ulubionej marki. Stół w jadalni był nakryty dla dwunastu osób. Kryształowe kieliszki odbijały wczesne światło.

Diane zeszła pierwsza na dół, przystrojona w perły i pełna wyższości.

Zatrzymała się na chwilę, by to wszystko zrozumieć. Potem się uśmiechnęła.

„Cóż” – powiedziała – „ból naprawdę uczy”.

„Dzień dobry, Diane” – odpowiedziałem, odstawiając talerz.

Zamrugała, czytając imię.

Ethan wszedł kilka minut później, w luźno zawiązanym szlafroku, z wciąż wilgotnymi włosami. Zatrzymał się, widząc stół – a potem spojrzał na moją posiniaczoną twarz.